Felietonia,  Lifestyle,  Uncategorized

Idealny prezent dla najbliższych

 
Kiedy jesteś w związku, powinieneś/powinnaś czuć do siebie obrzydzenie tylko w jednym przypadku.
 

Nie kiedy znowu spóźnienie zasłonisz korkami. Nie kiedy wyjazd służbowy spędzisz dwa bloki dalej z rudą_69. Nie kiedy jedno piwo z kolegami skończy się w sąsiednim województwie o czwartej rano. Nie kiedy całą jego wypłatę zainwestujesz w sukienkę od Versacego. Nie kiedy panieński skończysz w domu striptizera. Nie kiedy zapomnisz o derbach i zarezerwujesz stolik w tej restauracji w centrum, gdzie podają duszone własnoręcznie ośmiornice.

Kiedy w wyszukiwarkę wpisujesz „pomysły na prezent dla niego/niej”.

Męczysz się z daną osobą całymi dniami, a jak przychodzi co do czego, okazuje się, że nie masz pojęcia, co ją ucieszy. Łeb boli Cie od prób przypomnienia sobie, co kiedy o czym mówił/mówiła, a potem i tak w akcie największej desperacji wchodzisz na jakąś podrzędną stronę z badziewiami bez rodowodu.

Świecące kostki lodu. Komplet breloczków z melodyjką. Awaryjny mózg z czekolady (znalazłam coś takiego, serio). Papier toaletowy „100zł”, czyli prezent, który normalnemu człowiekowi wystarczy na mniej niż tydzień.

Kiedy wpiszesz „pomysły na prezent dla…” nie wyskoczą Ci zegarki, paski do spodni, spinki do mankietów czy wycieczki życia. Tylko gumowe penisy przypinane do torebki, seks-kostki do gry, cycki antystreski i zestaw desek i noży do krojenia sera.

Porywając się na ten szalony krok, musisz zdawać sobie sprawe z tego, że – nawet jeśli obdarowywana osoba się nie zorientuje – nie masz kompletnie żadnych informacji na temat tego, kto mieszka z Tobą pod jednym dachem. Z kim dzielisz się kubkami i widelcami. Kto wynosi Ci śmieci. Z kim wymieniasz płyny. Jedyne, co przychodzi Ci do głowy, kiedy o niej myślisz, to sztuczny mózg albo alkochińczyk. Wstydź się, kiedy decydujesz się poradzić wujka Google w nadziei, że okaże się użyteczny i pomoże Ci zakamuflować fakt, że nie masz zielonego pojęcia na temat tego, z czego Twoja druga połówka się ucieszy. Nie pomoże. Wręcz przeciwnie.
 
Nie piszę tego, żeby kogoś hejtować jako idealny partner i najlepszy prezentodawacz na świecie. Piszę to dlatego, że musze się komuś zwierzyć z tego, że pierwszy raz w życiu powinnam się sobą brzydzić.
 
Więc kiedy złapiesz się na wpisywaniu czegoś takiego w Google, już lepiej zmień okno i napisz do jej/jego mamy. Taty. Siostry. I to z tą osobą, nie z wirtualnym wujkiem, zawrzyj śluby milczenia na temat Twojej koszmarnej niewiedzy.

 

Tymczasem ja idę na karnego jeża.