Choinka nie musi być piękna, aby była wyjątkowa
Blogmas

Blogmas #3 – Choinka świąteczna prawdę Ci powie

Tak naprawdę to nie. Nie jestem żadnym psychologiem ani nikim takim. Nie wiem, co mówią choinki. Ale od zawsze fascynuje mnie różnorodność choinek, mnogość dodatków, możliwości ozdabiania i tak wiele miejsc, w których to świąteczne drzewko może stać. I w zasadzie wszystkie te elementy mówią sporo o naszym charakterze i upodobaniom. Choinka to takie niepozorne drzewko, a może dać tyle radości.

Choinki mogą być różne. Małe, duże, gęste, łyse, sztuczne albo żywe. Jeśli wybierasz do swojego domu tę żywą, prawdopodobnie lubisz codzienne odkurzanie i zapach odświeżacza do łazienki. To straszne, że coś, co kiedyś kojarzyło się z lasem i naturą, dzisiaj zostało zdegradowane do rangi sprayu. Sztuczna choinka jest raczej dla leniwych i praktycznych. Takich, którzy nie lubią wydawać co roku pieniędzy na to samo, a jedynie dokupić dodatki. I dla tych, którzy mają co robić z czasem zaoszczędzonym na zamiataniu spadających igieł. Ja jestem raczej z tych, którzy nie przepadają za ciągłym odkurzaniu. Ale cały czas gdzieś mi się marzy, aby kupić sobie piękne, pachnące drzewko.

Jaka choinka stoi u Ciebie?

Małe choineczki są świetne dla małych mieszkań albo dla osób, które niekoniecznie czują magię świąt, a choinka stoi, bo tak wypada. Zajmują mało miejsca, mieszczą się na parapecie czy na komodzie. I jest sporą oszczędnością, bo wystarczy pół zestawu bombek i choinka tonie w przepychu. Duże drzewko zdecydowanie służy osobom zakochanym w świętach. I takim z relatywnie dużym budżetem. No, chyba że trafi się akurat choinka na promocji.
Bombki mogą być zachowane w jednej kolorystyce, być połączeniem dwóch idealnie pasujących do siebie (np. czerwony-złowy, niebieski-srebrny), albo stanowić wielki miszmasz barw i kształtów. Jednolite choinki są dla perfekcyjnych control-freaków i minimalistów. Dla osób, które lubią, kiedy wszystko w mieszkaniu do siebie pasuje. Wielokolorowe pobojowisko na choince to wyraz artyzmu, ale może być też oznaką, że w życiu działasz bardzo chaotycznie, a Twoje mieszkanie być może jest pełne eklektycznych rozwiązań.
Tak naprawdę to nie. Taka multikulturowa choinka oznacza zwykle, że masz strasznie dużo różnych bombek w domu. I że szkoda Ci je wyrzucać na rzecz instatrendów.

Instachoinka jest w co drugim polskim domu

W moim też. Instachoinki są dopasowane do medialnych standardów, wydarte z reklam telewizyjnych i pewnie warte więcej niż niejeden samochód. Często też widzę takie, które mają na sobie tylko światełka z białymi ledami, żeby jeszcze bardziej dopasować się do koncepcji minimalizmu, slow life i tak dalej.
Nie bez znaczenia jest też miejsce. Jeżeli jesteś wierny domowym tradycjom, pewnie Twoja stoi gdzieś na publicznym widoku – w oknie albo przy drzwiach balkonowych. I mieni się wszystkimi kolorami tęczy, odbijając blask od okien sąsiadów. I nie ma w tym nic złego. Wręcz przeciwnie, to zabawna tradycja wynikająca z peerelowskiego niedoboru wszystkiego. Każdy chce się pokazać, pochwalić – wyszliśmy z dawnego kryzysu. Ale zdarza się też, że choinki postawione są gdzieś w kącie, pod ścianą, żeby jak najbardziej dopasować się do wystroju mieszkania, a nie opinii publicznej. A czasem po prostu jej miejsce pobytu uzależnione jest od lokalizacji kontaktów.
Zawsze stawiamy ją tam, gdzie nam najwygodniej. Albo tam, gdzie sąsiedzi będą ją dobrze widzieć. Zwykle jest to to samo miejsce w domu – to jedno, hiperreprezentatywne. Tam też zawsze stawiam moją choinkę. Bo pod oknem balkonowym jest jej najwygodniej. I zawsze dosięgam do kontaktów.

 

Choinka dla naprawdę leniwych. Albo starszych

Dodałabym do tego jeszcze jedną, bardzo specyficzną choinkę. W przyrodzie istnieją też takie, które kupuje się od razu ustrojone. Są zazwyczaj małe, nie większe niż 50 cm. Taka choinka kojarzy mi się z domem rodzinnym, bo moja Babcia taką ma i co roku śmieje się, że nie musi niczego robić, wystarczy że wyjmie ją z torby i sprawa załatwiona. Może Ci się to kojarzyć ze strasznym lenistwem, tym bardziej jeśli lubi żywe rozwiązania, ale dla mnie to dużo więcej – to święta z rodziną i choinka, pod którą nie mieści się nawet najmniejsza paczuszka, przez co prezenty są rozsiane po całym pokoju.
I żebyśmy się dobrze zrozumieli – wszystkie choinki są piękne. Wszystkie robią w domu i w życiu świąteczny klimat. Po prostu każda z nich pasuje do kogoś innego. Tak jak rasy psów. Jeśli jesteś raczej fanem oglądania seriali, niż biegania, zdecydowanie lepiej dla wszystkich będzie, jeśli postawisz na buldoga francuskiego, niekoniecznie na husky.
A Ty masz już swoją choinkę? Jakie rozwiązania lubisz najbardziej?
Zobacz też inne wpisy blogmasowe: TUTAJ