Blogmas #6 – najlepsze pierniki na świecie! [przepis]

Dużo rzeczy kojarzy się tylko ze świętami. Choinka, karp, kolorowe światełka… i tak dalej. Nie wyobrażam sobie grudnia bez tych wszystkich elementów. I bez jeszcze jednego.

Bez korzennych pierniczków. W uroczych kształtach, oblanych lukrem, czekoladą, ozdobionych kolorowymi pisakami. Kto wyobraża sobie Wigilię bez domowych pierników – do kąta, już!

Co roku lubię kombinować, wymyślać coś nowego, dodawać wymyślne przyprawy do piernikowej bazy. Raz wychodzi lepiej, raz gorzej. Ale podstawę mam zawsze tę samą. I dzisiaj się nią z Tobą podzielę.
Pamiętaj też, że świąteczne pierniki potrzebują czasu. Dlatego dzisiaj jest ostatni moment, żeby je zrobić, żeby zdążyły zmięknąć do Wigilii.

Składniki na jeden kuchenny blat pierników

50g masła
2 szklanki mąki
1/3 szklanki cukru pudru (chyba że wolisz więcej – wtedy używasz więcej)
Łyżeczka sody
Łyżka miodu
Łyżka przyprawy do piernika
Opcjonalnie płaska łyżeczka imbiru lub kardamonu
25g drożdży
1 jajko

Możesz też dodać inne przyprawy – cynamon, goździki, cukier waniliowy. Twoje pierniki – Twój smak 🙂

Na początek ważne info – szklanka szklance nierówna. Moje szklanki są jakieś dziwnie większe, dlatego muszę dodawać więcej mokrych składników. Dlatego nie zrażaj się, jeśli ciasto wyjdzie Ci zbyt sypkie, po prostu przygotuj zapas masła i miodu.

Wykonanie

Piekarnik nastawiam na 190 stopni, grzanie góra-dół. Podgrzewam masło z miodem do całkowitego rozpuszczenia. Odstawiam z kuchenki na 5-10 minut, aż trochę przestygnie, wkruszam drożdże i dokładnie mieszam. Do dużej miski przesiewam mąkę, dodaje cukier puder, przyprawy i sodę. Dokładnie mieszam. Dodaje jajko i miodową masę. Zagniatam ciasto. Jeśli jest za suche, roztapiam jeszcze trochę miodu i masła i dolewam do miski, aż będę zadowolona.

Gotowe ciasto ostrożnie rozwałkowuje (uwaga, jest dość kruche), nie ekstra cienko, ale też nie za grubo – ok. 3-4 mm wystarczą. Wykrawam z foremek świąteczne zwierzęta, Mikołaje i dzwonki i piekę około 12 minut, żeby złapały złoty kolor. Gotowe pierniki układam na blacie, żeby ostygły, wszystkie kolejne posiłki przygotowuje w powietrzu albo na stole w salonie, a kiedy pierniki będę zimne, dekoruje według aktualnego uznania. I gotowe!

Daj znać, czy dajesz się porwać tej piernikowej magii, czy stawiasz raczej na bardziej masiaste rozwiązania. Na zdrowie!