Świąteczna atmosfera
Felietonia

Co takiego jest w tej świątecznej atmosferze

Świąteczna atmosfera zaczyna się wtedy, kiedy ludzie zaczynają być dla siebie podejrzanie mili i nie mają w tym żadnego celu. Kiedy w telewizji pojawiają się pierwsze świąteczne reklamy, Małgosia Socha tańcząca w kolczykach Apartu i welurowej sukience pomiędzy choinkami, śpiewający wyznawcy Play i oczywiście ciężarówka Coca-Coli, już wiem, że nie ma odwrotu – czas na święta.

Coraz bliżej święta, coraz…

I chociaż nadal uważam, że koniec października to trochę za szybko na takie pierdoloty, kolorowe ozdoby, świąteczne paznokcie i kalendarze adwentowe, końcówka listopada brzmi już całkiem nieźle. Oglądając kolejną gazetkę sklepu z pierdołami w końcu zaczynam znosić do domu kolejne mikołaje na sznurku, złote podkładki pod kubki w renifery i zamawiam na Ali wigilijną sukienkę, której pewnie nie założę już nigdy więcej. A może i wcale jej nie założę, jeśli się okaże, że to poliestrowy koszmarek z cyklu “oczekiwania vs rzeczywistość”. A może przyjdzie dopiero w maju.

W każdym razie święta zawsze działają na mnie tak samo. I zauważyłam, że działają podobnie na wiele osób. Świąteczna atmosfera udziela się niemal wszystkim. Oczywiście, jeśli ktoś uparcie nie lubi świąt i uważa, że to niepotrzebna pokazówka i festiwal sztucznych uśmiechów, nic tego nie zmieni. Ale jest coś takiego w grudniu, co sprawia, że świetnie rehabilitujemy się po listopadowej fotodepresji.

Zobacz, za jakie 5 rzeczy kocham grudzień

Chociaż jest jedna rzecz, bez której nie wyobrażam sobie grudnia – to śnieg. A widząc pogodę za oknem, zaczynam się zastanawiać, czy światło i ciepło na pewno jest takie niezbędne do życia. Czy jeszcze kiedyś dane mi będzie założyć Ugi i zobaczyć białe święta?

Świąteczna atmosfera z uśmiechem na twarzy

Grudzień ma coś w sobie. Może to magia dekoracji, może wszędobylskie kolorowe światełka, może muzyka lecąca z głośników w galeriach i marketach. Coś psychologicznie wpływa na nasze odczuwanie emocji. A może to tylko mi się tak udziela. Ale wydaje mi się, że nawet ludzie, którzy na co dzień są raczej zgryźliwi, w grudniu mają zwiększony pułap tolerancji dla ludzkiej głupoty. Chyba że to ja bardziej toleruję ich.

Nie ma to jak dobra przedświąteczna rozkmina.

Święta na ulicy

Uwielbiam lokalne bazarki i niewielkie sklepiki, w których ludzie sprzedają wszystko, o czym tylko można zamarzyć. I to właśnie tam zawsze czuć te piękne, rodzinne święta. Pewnie Ci ludzie poniekąd muszą być dla Ciebie mili, ale zawsze są uśmiechnięci. Wszyscy wkoło są życzliwi, “do widzenia” zmienia się na “wesołych świąt”, a chłód jakoś nie przeszkadza w niesieniu świeżych buraków, kolejnych bombek choinkowych i czterech kilo mąki na uszka dla całej rodziny.

Takie lokalne bazarki zawsze kojarzą mi się z domem rodzinnym i kupowaniem jemioły dla wszystkich. Zawsze wtedy spotyka się kogoś znajomego, życzy się wesołych świąt i ogólnie jest jakoś przyjemniej. I nieważne, czy to wszystko jest szczere, czy nie. Ja odbieram to właśnie w ten sposób i nie interesuje mnie, czy ktoś miał wobec mnie dobre intencje, czy po prostu był na siłę miły.

I tego życzę także Tobie. Pozytywne myślenie sprawia, że święta – nawet jeśli są stresujące – stają się ciepłe, przyjemne i pełne miłości. Wystarczy tylko spojrzeć na to pod odpowiednim kątem. Darz bór!