Podsumowanie roku 2019
Lifestyle

Podsumowanie 2019. Started from the bottom, now we’re here

Przyznaję – w rok 2019 weszłam jako bezrobotny student, którego magisterka dopiero ząbkowała. Dzień po dniu brnęłam w te bolesne tataraki dorosłego, samodzielnego życia i za nic nie wiedziałam, gdzie będę za rok. I chyba nadal nie wiem, gdzie tak właściwie się znajduję. Nie powiem, żeby 2019 był jakiś szalenie przełomowy, ale zdarzyło się w nim naprawdę mnóstwo fajnych i mniej fajnych rzeczy, nowych doświadczeń i poważnych decyzji. Oto moja spowiedź – podsumowanie roku.

Ale po kolei.

Pierwsza praca

W marcu tego roku po raz pierwszy podpisałam umowę o współpracy. Co prawda umowa o pracę to nie była i nadal nie jest, ale dostałam mega szansę na samorozwój. Wiadomo, jak to w pracy – bywało lepiej i gorzej. Przez ten rok nauczyłam się mnóstwo nowych rzeczy. Czuję, że doskonalę się w swoim warsztacie i coraz bardziej kształtuje mi się w głowie obraz mojej przyszłości.

Moja pierwsza praca dodatkowo utwierdziła mnie w przekonaniu, że utrzymywanie relacji społecznych kompletnie nie jest dla mnie. Pisałam o tym wielokrotnie przy okazji wpisów o tym, dlaczego uciekłam z biura czy w zestawieniu, co wybieram – pracę solo czy zespołową.

Skończyłam studia

Tym wydarzeniem żyła cała moja rodzina (chyba nawet bardziej oni niż ja), więc nie może tego punktu zabraknąć w podsumowaniu roku. Pisanie pracy było ustandaryzowaną katorgą, której nigdy do końca nie zrozumiem. Ale jakoś poszło. Jeśli w nowym roku czeka Cię obrona, zobacz, jak odpowiednio zabrać się za pracę. Sam dzień obrony był mega stresujący i utwierdził mnie w przekonaniu, że całe te 5 lat to tylko papierek, który nijak nie przygotował mnie do życia. Pisałam o tym we wpisie o tym, czego tak naprawdę nauczyły mnie studia i co się dzieje z człowiekiem, który już może sobie na nagrobku napisać MGR.

Same studia były jednak wspaniałym doświadczeniem, podczas którego poznałam mnóstwo cudownych osób i zawarłam wiele przyjaźni, które mam nadzieję, że utrzymają się przez wiele lat.

Przeprowadzka i bolesna dorosłość

Jak się okazało, szukanie własnego-niewłasnego M wcale nie jest takie proste, za to zaskakująco łatwo przejechać się na własnych oczekiwaniach. Koniec końców mieszka nam się w nowym miejscu bardzo dobrze, chociaż ciasnawo. Musiałam ostatnio bardzo długo tłumaczyć panu w sklepie, że to nie ze względów finansowych nie mogę kupić wielkiej drukarki.

W tym roku przeprowadzaliśmy się tak na poważnie – z całym majdanem i pomocą chyba wszystkich naszych znajomych. Dzięki temu mogłam też sprzedać Ci kilka złotych rad na temat tego skomplikowanego procesu. Podpowiadałam, na co zwrócić uwagę podczas szukania nowego lokum i jak ogarnąć się na małym metrażu.

Podsumowanie roku – świadoma pielęgnacja

Nic tak nie wpłynęło na moją skórę i włosy jak uważne czytanie składów i niekupowanie byle czego. Zaczęłam przykładać się do kupowania kolejnych mazideł, nie eksperymentuję i ufam nauce. Trzy razy zastanawiam się, zanim kupię coś tylko dlatego, że jest tanie albo bo używa tego jakaś blogerka. Dzięki temu moja japa ma się trochę lepiej, a ja na pełnym kozaku mogę robić zakupy w Stokro zaraz po wstaniu z wyra.

Pierwszy lot i prawdziwe wakacje

Kiedy mój K. poinformował mnie, że wykupił loty do Włoch, obleciał mnie blady strach. Jak to – ja w samolocie i w kraju, w którym nikt nie mówi po angielsku? O nie nie, tak to ja nie umrę. Koniec końców wakacje były bardzo przyjemne (choć zwiedzanie tych wszystkich rzymskich artefaktów politeizmu mogliśmy sobie odpuścić). Zaliczyłam kąpiel w morzu, zakochałam się w lataniu samolotem, złapałam trochę październikowego słońca i boleśnie przekonałam się, że włoskie jedzenie wcale nie jest takie zdrowe, a kawa na śniadanie to beznadziejny pomysł.

 

O wyjeździe do Abruzji pisałam na blogu kilka razy, skupiając się przede wszystkim na dziwnych włoskich obyczajach i tym, co nas spotkało w słonecznym Montesilvano. Sporo też się działo na moim Instagramie.

Książkowy lamus

Naprawdę nie mam pojęcia, skąd ludzie biorą pieniądze na życie, skoro mają czas na czytanie jednej książki tygodniowo. To ta bardziej wstydliwa część podsumowania roku, w której przyznaję się, że w 2019 przeczytałam zaledwie kilka książek, a góra czasopism ciągle rośnie na mojej półce. Co roku obiecuję sobie, że będzie inaczej i co roku okazuje się, że dorosły człowiek zawsze ma co robić. Może w 2020 się uda.

Nerwy na wolności

W tym roku trochę przegrałam z emocjami i pozwoliłam, żeby stres stał się większy ode mnie. Ratuje mnie medycyna i filozofia wschodu, ale do końca jeszcze długa droga. W nowym roku chcę poukładać sobie wszystkie sprawy, żeby nie musieć biegać od lekarza do lekarza w poszukiwaniu odpowiedzi.

Podsumowanie roku – mięśnie na urlopie

Od kiedy się przeprowadziliśmy, siłownia stała się dla mnie tylko pięknym wspomnieniem. Od mojego poprzedniego klubu dzielą mnie teraz kontynenty, a w okolicy nie ma żadnego fajnego miejsca, w którym nie byłoby pakerów. W 2020 muszę do tego wrócić, bo czuję, jak zły wpływ na moje całe życie ma ten straszny bezruch.

I na koniec bardzo poważna decyzja

Gdybym miała zrobić takie skrótowe podsumowanie roku, powiedziałabym, że 2019 to rok zmian. Małych wielkich zmian, które mogą zaowocować w przyszłości. Nic jeszcze nie chcę Ci mówić, ale na pewno czeka mnie teraz dużo stresu, dużo pracy i jeszcze więcej organizacyjnego bałaganu. Ale cieszę się. Nowy rok na pewno będzie dobry. I tego też życzę Tobie. Żeby było dobrze.

Jak wygląda Twoje podsumowanie roku? Co chciałbyś zmienić a co miało na Twoje życie ogromny wpływ?