Praca zdalna a związek - czy to możliwe?
Związek

Praca zdalna, a związek – jak się nie pozabijać na home office

Choć oczywiście praca zdalna to prawdziwy raj dla każdego, kto świadomie unika kontaktów społecznych, nie zawsze jest tak cukierkowo, jak sobie tego życzymy. Czasem po kolejnej godzinie siedzenia w domu coś Cię wkurza i zazwyczaj jest to ta druga osoba, która akurat też pracuje zdalnie. Związek, w którym oboje decydujecie się na wykonywanie wolnych zawodów i pracujecie z poziomu kanapy, to nie lada wyzwanie dla wszystkich, bez względu na staż czy siłę wzajemnego uwielbienia.

Jak pracować zdalnie w jednym domu i się nie pozabijać? Jak nie toczyć wiecznych wojen o miejsce przy biurku, jeśli akurat macie tylko jedno i jak nie zapomnieć o sobie nawzajem? I czy ja to na pewno wiem?

W związku musi być przestrzeń

Zawsze. Wspólna, ale i dla każdego z Was. Nie chodzi wcale o osobną część biurka albo kanapy ani nawet o żadne konkretne miejsce w domu. Chodzi o to, że kiedy jedno pracuje, drugie nie zawraca mu bez potrzeby dupy. Wiadomo, że czasem trzeba o coś zapytać, coś wyjaśnić albo podzielić się śmiesznym memem. Ale praca z domu polega na tym, że im bardziej się skupisz, tym szybciej i sprawniej się wyrobisz z codziennymi obowiązkami.

Wyobraź sobie, że siedzisz w biurze i co chwilę podchodzi do Ciebie kolega z pracy. I nic od Ciebie nie chce, zajmuje Ci tylko czas pierdołami. To jeden z powodów, dla których mnóstwo osób decyduje się na pracę zdalną, a mając kogoś takiego w domu, mogą się czuć lekko rozczarowani.

Pracować razem czy może osobno?

Kolejnym problemem, który może zagrozić Waszemu wspólnemu bezpieczeństwu, jest czas pracy. Bo przecież możecie pracować w tych samych godzinach, ale kto wtedy przejmie to lepsze miejsce w domu? Albo możecie pracować w systemie zmianowym, ale wtedy będziecie się mijać. A kolejny odcinek serialu odwlecze się do niczym nieokreślonego “kiedyś” i nikt nie będzie wiedział, kiedy właściwie jest pora obiadowa.

Możecie też dojść do jakichś kompromisów albo wyburzyć ścianę od strony sąsiadów, żeby móc wstawić dodatkowe biurko.

Związek to sztuka kompromisów

Nie da się żyć ze sobą, jeśli non stop próbujecie wyciągnąć własne racje na wierzch. Żeby nie pozabijać się w tej homeoffice’owej relacji, potrzebne jest wzajemne zrozumienie. I obiektywna dyskusja. Zwykle da się zorganizować dzień tak, żeby każdy był zadowolony. Mówi to osoba, która od dziecka niechętnie się dzieli. Jako dorosły człowiek też nie lubi oddawać innym swojego stanowiska pracy. Ale wiem, że czasem ono jest bardziej potrzebne mojemu K., który pracuje twórczo. Mi do zarabiania potrzebny jest komputer i skrawek poduszki, żebym podczas siedzenia nie obiła sobie tych dziwnych kości wychodzących z pośladków w sytuacji, kiedy się pośladków nie ma.

I na pewno tak samo jest u Was. Kompromis to sztuka, której kiedyś nie rozumiałam. A wręcz byłam pewna, że to nie dla mnie. Dzisiaj jestem bogatsza o przekonanie, że nie można przez całe życie być egoistą. Oczywiście czasem trzeba. Ale nie wtedy, kiedy chodzi o pracę i zarabianie na kolejne remonty.

Ten wpis powstał z pewnej potrzeby. Wymieniliśmy ostatnio blat na większy i dokupiliśmy zewnętrzny monitor. Teraz żadne z nas nie wie, kto bardziej na niego zasługuje.

Praca zdalna to nie zawsze praca w domu

Jeśli męczy Cię towarzystwo drugiej połówki albo przypadkiem oboje potrzebujecie tego samego fotela biurowego, zawsze możesz wyjść do kawiarni. Albo do parku albo nad pobliski zalew. Albo wysłać tam partnera czy partnerkę. W pracy zdalnej chodzi o to, że to Ty decydujesz, kiedy i gdzie wykonujesz swoje obowiązki i to od Ciebie zależy, gdzie jest Ci wygodnie. A jeśli nadal nie możecie się dogadać co do tego, kto dzisiaj korzysta z dodatkowego monitora – patrz punkt o kompromisach.

Wszystko też zależy od rodzaju wykonywanej pracy. Jeśli jesteś grafikiem, a Twoja druga połówka zajmuje się głównie odpisywaniem na maile i liczeniem faktur – oczywistym jest, że to właśnie Ty potrzebujesz chorej ilości sprzętu i szerokiego na trzy i pół metra blatu roboczego. Wtedy to ta druga osoba może śmiało wyruszyć do restauracji z Excelem pod ręką. Ty również, jeśli akurat tego dnia robisz tylko szkice projektów. Wtedy w zasadzie potrzebujesz do tego tabletu z rysikiem. A jeśli oboje potrzebujecie czterech monitorów i podpiętych dwóch dysków zewnętrznych – patrz punkt o kompromisach.

Wszystko jest do dogadania, jeśli oboje tego chcecie.

Praca zdalna a związek – czyli jak się nie pozabijać?

Najlepiej wcale nie próbować. Wzajemne zrozumienie jest kluczem do prywatno-zawodowego sukcesu. W efektywnej pracy zdalnej chodzi o to, że jest czas na realizowanie obowiązków zawodowych i czas na szeroko pojętą prywatę. Dlatego im mniej będziecie sobie zawracać nawzajem gitarę i im mniej będziecie kłócić się o przysłowiowego pilota, tym lepiej oboje na tym wyjdziecie.

Praca zdalna i związek mogą być dobrymi przyjaciółmi, naprawdę.