Jesienne wieczory nie muszą być złe
Felietonia,  Popkultura

Jesienne wieczory pod kocem – popkulturowe remedium na chandrę

Mówi się, że w czasie deszczu dzieci (albo osły, jeśli się ogląda odpowiednie bajki) się nudzą. I jest w tym trochę prawdy – kiedy za oknem zimno, szaro i ponuro, człowiek ma jakoś mniej energii do działania, a co za tym idzie – nawet ciekawe zajęcia okazują się niegodne jego uwagi. Jesienne wieczory mocno dają w kość szczególnie tym, którzy źle znoszą niedobór światła, ale przecież i z tym można sobie poradzić.

Jako prawdziwa jesieniara (o dziwo nie znałam jeszcze do niedawna takiego określenia), kluczem do szczęścia jest dla mnie kocyk, świeczka, książka i pilot do telewizora. Najlepiej wszystko to zebrane razem. Wspominałam już o tym w innym wpisie – jesienne wieczory mogą być pełne ciepłej atmosfery, trzeba sobie tylko dobrze zorganizować przestrzeń. I odpowiednio dopasować popkulturę.

Dopasuj więc jesień do siebie

Nie chodzi o to, żeby na siłę oglądać filmy czy czytać książki, których akcja dzieje się w otoczeniu spadających liści i plastikowych dyniek na wystawach sklepowych. Chodzi o to, żeby jesienne wieczory przebiegały przyjemnie. Nie warto robić na siłę atmosfery. Jeśli lubisz fantastykę – śmiało!

Ja z reguły jesienią mam taki humor, że potrzebuję tylko i wyłącznie śmieszków. Dlatego z radością włączam głupie serialiki dla nastolatek, komedie z Rebel Wilson i biorę się za książki, które mają znikomą wartość merytoryczną. I czuję się z tym świetnie. To doskonałe remedium na chandrę czy przedokresowy zanik psychicznej formy.

Absolutnie nie dla mnie trudne sprawy, zawiłości fabularne ani tym bardziej niepokojące psychologicznie scenariusze. Nie wiem, czy nie odłożę ostatniego sezonu Mr. Robot na wiosnę. To jest serial dla zdrowych psychicznie. Na pewno nie dla mnie.

Jesienne wieczory z książką

Jesień to czas, kiedy dobrze leżą w dłoni lekkie książki. W sensie, wiesz, nie fizycznie lekkie, ale niewymagające umysłowo – tak bym rzekła. Bardzo dobrze wchodzą mi wszelkiego rodzaju pseudo-poradniki, kołczingowe bzdety i książki internetowych twórców. Nie chodzi o to, że te ostatnie są płytkie, czy coś. Bardziej o to, że są lekkie, pełne humoru i można je spokojnie połknąć w kilka wieczorów. Bez żadnych strat fabularnych.

Bo czasem jak ktoś już siódmą stronę poświęca na opis deski serów, omijam co drugi akapit. Nic przez to nie tracę, a zyskuję finalnie sporo czasu.

Jesień to też dobry czas na komedie kryminalne. Kiedy lubisz kryminały, ale aura dookoła napawa Cię wystarczającą ilością niepokoju. Po całkiem niezłej przygodzie z “Kółko się pani urwało” skusiłam się w Empiku na “Teściowie muszą zniknąć” i na pewno niedługo się za to wezmę. Jak tylko skończę książkę Oli Radomskiej i uporam się z rozważaniami na temat mózgu, które pożyczyła mi znajoma.

Moja jesienna wishlista popkulturowa

W tym roku w końcu muszę przestawić się z oglądania rzeczy, które już widziałam siedemset razy i zacząć śledzić nowości, zanim Netfliks je wyrzuci. Na pewno chciałabym obejrzeć ten serial o Lily Collins, która jedzie do Francji podbijać świat (bo to też czasowo dobry pomysł na jesienne wieczory). I ten nowy film, w którym Jedenastka razem z najbardziej tępym aktorem na świecie próbują rozwikłać kryminalną zagadkę dawnej Anglii.

Co do książek, nazbierałam sobie sporą kolekcję młodszych sióstr “Seksu w wielkim mieście” i chyba na tym chciałabym się skupić. Może w końcu przeproszę się z Murakamim i dam mu kolejną szansę? Mam też mnóstwo nieprzeczytanych książek z medycznej tematyki. Ale te z jakiegoś powodu chcę zachować na zimę. Sama nie wiem, czemu.

Gdzieś w otchłani internetu widziałam też zwiastun filmu “Oszustki”, co też wydało mi się idealne na jesień – i chyba też jest z Rebel Wilson. Spotkałam ten film ostatnio chyba na HBO Go, więc chyba trzeba go będzie obejrzeć, zanim śnieg zasypie choć minimalną część miasta.

A Ty jaki masz plan na kolejne jesienne wieczory? Wybierasz lekkie książki, a może chętnie sięgasz po biografie i reportaże? Może kryminały albo horrory? Bo przecież idzie Halloween. A może coś mi polecisz?

Pamiętaj, że na moim Instagramie jest dużo fajnych treści – zostaw tam odcisk swojej stopy i pogadajmy jak ziomek z ziomkiem! Adios!