Plakaty Gallerix: niech ktoś da mi tego więcej

Plakaty Gallerix opinia

Zawsze lubiłam plakaty. Szczególnie w postaci tych dużych, eleganckich galerii na ścianie. Sama jednak z wielu powodów do tej pory bałam się zdecydować na choćby jeden. W końcu dałam się namówić. I co z tego wyszło?

Zostań do końca, bo na końcu będę mieć dla Ciebie kod zniżkowy. Albo se przewiń, chociaż miło będzie, jak przynajmniej fotki pooglądasz, coby się zainspirować do zakupu.

Plakaty na miarę potrzeb: jakość i precyzja

Marka Gallerix odezwała się do mnie na Instagramie. Zaproponowano mi zamówienie kilku produktów, a ja od dawna chciałam urozmaicić czymś mieszkanie, które według Starego ciągle zagracam, więc po ustaleniu szczegółów zgodziłam się. I tak w moje ręce wpadły 3 małe plakaty, 2 nieco większe oraz odpowiadające im ramki.

Do wyboru w sklepie są ramki metalowe (te zamówiłam) i drewniane. Obie są w wersji jasnej (beżowej) i czarnej. Ja zdecydowałam się na czarne, bo bardziej pasują do klimatu mieszkania. Zresztą, po wynoszeniu z Ikei wszystkich białych mebli, jakie znalazłam, trochę już zaczynam mieć dość tej szpitalnej bieli.

Dodatkowo każdy plakat można zamówić w dwóch wersjach: klasycznej lub z ramką w stylu passe partout. U mnie króluje bramka nr dwa, od zawsze na zawsze. Chyba że zamawiacie białe plakaty (np. z napisem) lub takie, które oryginalnie mają już przewidzianą taką ramkę – wtedy nie ma dodatkowego wyboru.

Plakaty Gallerix

Co zachwyciło mnie w Gallerix?

Po pierwsze to, że jest tam absolutnie WSZYSTKO. Nie ma takiego wzoru, którego mogłoby tam nie być. Znajdziecie tam motywujące napisy, cytaty, inspiracje znanymi obrazami, kwiaty, zdjęcia makro, przepiękne krajobrazy, geometryczne grafiki, a przede wszystkim cudowne zdjęcia miejskie. Gdybym dostała Nobla, to bym go sprzedała i wykupiła wszystko. Wiecie, bo to szwedzki sklep i Nobel też jest szwedzki. Taki inside suchar.

Na plus jest także intuicyjny design samej strony, a w szczególności fakt, że po dodaniu konkretnego plakatu do koszyka, od razu wyskakuje pop-up z propozycją dobrania ramek pod dany wymiar. Dzięki czemu nie trzeba dodatkowo szukać ich na stronie. Można też oczywiście nie skorzystać, jeśli macie już w domu ramki albo wolicie kupić je np. w Pepco. Po wybraniu ramki automatycznie lokuje się ona w koszyku tuż pod danym plakatem. Dzięki temu nie trzeba kombinować i liczyć w głowie, czy na pewno wszystko do siebie pasuje.

Tak, jak już wspominałam – szukam narzędzi absolutnie idiotoodpornych. Potrafię liczyć czas na palcach, więc pogrupowane produkty w koszyku to prawdziwy Święty Graal wśród zakupów online. No, i mimo że to zagraniczna marka, cała strona jest po polsku, łącznie z walutą.

No dobra, ale pokaż już te plakaty

Jeszcze tylko kilka faktów, które zastałam. Na swoje zamówienie czekałam kilka dni, bo plakaty jechały z dalekiej Północy, a po drodze napotkała weekend. Dotarła absolutnie nieuszkodzona – wszystko było solidnie zapakowane, ramki zabezpieczone, a każda pleksa oklejona z dwóch stron ochronną folią. Mam wrażenie, że czasem nawet duże polskie marki nie dbają tak o szczegóły, choć nie mam dużego doświadczenia w zamawianiu takich rzeczy.

Vivi nel cuore delle Dolomiti

Wiecie dobrze, że kocham Włochy. Może ten wpis o pierwszej podróży do Pescary na to nie wskazuje, ale jeśli śledzicie moje social media, wiecie, o co chodzi. Postanowiłam sobie, że zamówię na pewno jakiś au naturel pejzaż, żeby móc się uspokoić, patrząc na zieleninę. Długo wybierałam między Islandią a dolce far niente, ale plakat z Dolomitami ostatecznie wygrał.

W ogóle muszę przyznać, że zaskoczyła mnie jakość wykonania tych grafik. Wszystkie plakaty są pięknie nadrukowane na grubym, lekko fakturowanym papierze (trochę jak imitacja papieru czerpanego). Wszystkie detale są wyraźne, a jednocześnie jest zachowany klimat malowanego obrazu. Niech te Dolomity przemówią w moim imieniu!

Gallerix plakaty Italian Dolomites

Razem z nimi zestawiłam abstrakcyjną grafikę, którą często widywałam na Instagramie czy Pintereście i o której pomyślałam, że będzie tu pasować. W ogóle zamawiałam te wszystkie plakaty z myślą o balansie między realistycznymi zdjęciami a szczyptą twórczej inwencji.

Plakaty z social mediów: czy drzewo pomoże mi zasnąć?

Tego drzewa typu Silhouette chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Widziałam je w różnych formach i odsłonach już chyba wszędzie. A jeśli nawet nie drzewo, to na pewno te połyskujące kule i półksiężyce. Od dłuższego czasu podoba mi się taki vibe i estetyka kolorystyczna tego typu plakatów, więc umiejscowiłam ten plakat tam, gdzie najbardziej potrzebuje poczucia spokoju i estetyki – w sypialni.

Przy okazji zrobiłam małą reorganizację przestrzeni na komodzie, po czym nawet Stary przyznał, że jest ładnie. A muszę podkreślić, że nie był zadowolony, że podjęłam się współpracy ze sklepem sprzedającym plakaty w ramkach, a nie na przykład gumki do włosów, które można upchać w szufladzie pod umywalką.

Muszę też w tym miejscu zaznaczyć, że wszystkie plakaty mają bardzo ciekawy rodzaj zapięcia, z którym wcześniej się nie spotkałam. Dodatkowo mniejsze ramki mają stojak, który umożliwia postawienie ich na biurku czy komodzie. Ja akurat wszystkie powiesiłam, a te duże opieram o ścianę, więc z nich nie korzystam, ale kto wie…

Gallerix plakat silhouette

Nie pojechałam do Lizbony, więc Lizbona przyjechała do mnie

Z jakiegoś powodu czuję więź z Lizboną, chociaż nigdy tam nie byłam. Moja teściowa twierdzi, że jestem starą duszą, która ma dużo wcieleń za sobą, więc może jedno z nich było sprzedawcą grillowanych sardynek – sprawdziłam, to podobno bardzo popularne danie w Portugalii.

W każdym razie, nie mogę się na ten plakat z tramwajem napatrzeć. Powiecie, że to zwykły tramwaj, ale dla mnie to kwintesencja wielkomiejskości, która ma swój specyficzny klimat i którą mogłabym oglądać z okna każdego dnia, gdyby tylko portugalski nie był tak trudny, a Lizbona taka droga. Wobec powyższych było jasne, że zabytkowy tramwaj będzie ze mną tam, gdzie spędzam najwięcej czasu – przy biurku.

Gallerix plakaty Lisboa Tram

Hello, Upper East Siders…

Jako naczelna fanka Gossip Girl nie mogłam odpuścić tego wzoru. Moje mieszkanie nigdy nie będzie apartamentem van der Woodsenów, który jest prawdopodobnie wielkości Teatru Wielkiego, ale plakat robi fancy vibe. Tego nie będę chyba nigdzie nie wieszać, żeby ze mną wędrował i występował na zdjęciach. Ale skoro użyłam rzepów

Chciałam jednak zaaranżować go gdzieś w kuchni, bo to idealne miejsce, żeby strzałka na plakacie kierowała zarówno do salonu, jak i sypialni. No i to był strzał w 10. Okazało się, że Prada Marfa doskonale komponuje się z kaktusem, którego kupiłam z nieznanych sobie powodów. I którego postanowiłam w końcu powiesić. Bo skoro już szaleje z tym obwieszaniem cudzych ścian, to…

No niech mi ktoś powie, że to nie jest hit. Komu się nie podoba, niech pierwszy rzuci sukienką od Jenny Humphrey!

Gallerix plakat Prada Marfa

Jak powiesić plakaty, żeby nie uszkodzić ściany?

W wynajmowanych mieszkaniach zawsze miałam pustki na ścianach, bo bałam się czegokolwiek przyklejać, wieszać, wbijać czy wwiercać. Dalej się boję, bo potrzebuję sprzętu prawdziwie idiotoodpornego, więc nawet te wszystkie haczyki, które mają być easy to remove, wcale nie były. Nawet dzisiaj malowałam dziurę w ścianie, ale o tym zaraz.

Btw. w Gallerix możecie dokupić specjalne haczyki, ale z tego, co widziałam na stronie, trzeba je mimo wszystko jakoś inwazyjnie umieścić w ścianie. Gdybym miała swoje ściany, to bym się pewnie na to zdecydowała.

W końcu zdecydowałam się na wypróbowanie rzepów do obrazów – zawiesiłam na ścianach tylko te małe plakaty, więc spokojnie zmieściłam się w maksymalnym udźwigu, który wynosi ok. 500 g. Nie obyło się oczywiście bez fakapu, ale to moja wina – chciałam poprawić rzep i energicznie go zerwałam, zamiast zrobić to tak, jak rzecze instrukcja na opakowaniu.

Zniżka na zakupy w Gallerix

A jeśli Cię coś zainspirowało i natychmiast potrzebujesz mieć w domu galerię ze zdjęciami i abstrakcyjnymi grafikami, to mam dla Ciebie prezent.

Z kodem „Kinga30” otrzymujesz ode mnie 30% zniżki na wszystkie plakaty!

No to co, jest miłość? Bo ja jestem przekonana, że to nie było moje ostatnie zamówienie. Jest tam jeszcze mnóstwo rzeczy, które mogłabym zaaranżować, np. zimą. Kominek, którego nie mam, kocyk, książka i renifery na tle mroźnej Islandii. Nie wiem, czy na Islandii są renifery. Jeśli tak, ich nazwy na pewno nie da się wymówić, ale na pewno prezentują się majestatycznie!

Możesz również polubić

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Melka blogerka
1 miesiąc temu

Mam w domu kilka plakatów od tej marki i jestem nimi oczarowana 😀

2
0
Daj znać, co myślisz!x
()
x