Co dobrego we wrześniu?

Witam w jesieni! Ach, jak uwielbiam tę porę roku. Nie ma nic lepszego, niż kolorowe liście, ciepłe, a nie upalne dni, piękne zwiewne płaszcze i wieczory z kocykiem, serialem i kubkiem cappuccino. Wiem, że nie każdy podziela moje zdanie – wstydźcie się! Jesień jest prawie tak piękna jak zima. Co więc dobrego spotkało mnie w tym miesiącu?

Pierwszy dzień jesieni

Wrzesień, oprócz wrześniowego numeru WH, jest dla mnie szczególny głównie dlatego, że lato przechodzi na zasłużoną emeryturę. W końcu przestaje być duszno, parno i śmiertelnie. A ja zawsze czekam na kalendarzową jesień, żeby rozpocząć tę całą ceregielę z ozdabianiem mieszkania kasztanami, światełkami i z noszeniem długich wyciągniętych swetrów.

Jesienne zakupy

W tym miesiącu, przyznam, trochę mnie poniosło. Przy okazji zakupów w IKEA zaadoptowałam sporo rzeczy, które nijak nie nadają się na inną porę roku niż jesień i przywlokłam do domu mnóstwo świeczek, których nigdy nie odpalę, bo przecież szkoda. Moim najlepszym zakupem tego dnia był lisi kubek, który jest absolutnie niepraktyczny, ale najpiękniejszy!

Nowe doświadczenia

W tym miesiącu sporo się działo, jeśli chodzi o spotkania ze znajomymi. Jakoś w ciągu całych wakacji nie mogliśmy zgrać się w czasie, za to wszystko naraz staraliśmy się upchać we wrześniu. Ale dzięki temu spróbowałam laserowego paintballa i byłam bardzo zadowolona. Jeśli ktoś chciałby poczuć się jak w samym środku Fast & Furious, polecam z całego serca!

Ostatnie chwile na rowerze miejskim

Wraz ze spadkiem temperatury kończy się też sezon na miejskie rowery, dlatego korzystałam z nich tak często, jak się dało, łapiąc ostatnie ciepłe podmuchy wiatru i zielone liście w lubelskich wąwozach. Teraz trzeba przerzucić się na długie jesienne spacery, a jazdę na rowerze odłożyć na wiosnę.

Przygotowania do nowego semestru

Będąc jeszcze w szkole, lubiłam szwendać się po marketach i sklepach papierniczych w poszukiwaniu wymyślnych zeszytów, teczek w kitku i innych kolorowych pomocy naukowych. Jeśli można tak nazwać ołówek z futrzaną końcówką. Po latach nadal daję się porwać tej magii nowego semestru i znoszę do domu różnego rodzaju segregatory, teczki i komplety kolorowych zakreślaczy. I wiem, że za rok będzie mi tego bardzo brakować.

Plastik niefantastik

Ostatnio coraz głośniej jest o zgubnym wpływie plastiku na środowisko, dużo się słyszy o ruchu no waste, etc. I to dobrze, bo jesteśmy coraz bardziej świadomi. Dlatego też w końcu postawiłam na dzbanek filtrujący wodę, zamiast znosić do domu kilkadziesiąt butelek wody miesięcznie. Jeśli masz doświadczenia z takowym dzbankiem, daj znać, jak się sprawdza w Twoim domu.  A co Ciebie spotkało dobrego w tym miesiącu?