Felietonia,  Lifestyle

Dlaczego fancy rzeczy wcale nie są fancy?

Jesień to w social mediach, poza tutorialami Halloweenowymi, przede wszystkim Pumpkin Spice Latte. Każdy aktywny obywatel mediów musi mieć przynajmniej jedno zdjęcie z podpisanym papierowym kubkiem w rozmiarze Venti. Bo inaczej żaden z niego influencer.

Lublin nadal nie padł ofiarą starbucksowej epidemii. A nawet gdyby padł – nadal jestem tylko studentem, który wszystko, co ma, wydaje na promocje w Rosie i żarcie dla kota. Ale dyniowa latte to społeczny obowiązek każdego snoba, więc trzeba sobie i z tym poradzić.
Jak? Można skorzystać z subwayowej podróbki (która składa się głównie z mleka i cukru) albo postarać się o domową robotę. No to dawaj – baza dyniowa (czyli puree rozbełtane z mlekiem), mocno posłodzone espresso, spienione mleko i złapana na promocji pomarańczowa przyprawa do kawy. Na wierzchu cynamon i voila!
Z tym, że niekoniecznie.
 
Jeśli nigdy nie próbowałeś tej dyniowej rozkoszy (starbucksowej czy nie) i bazujesz na tym, co Ci mówią youtuberki – uważaj. Kłamią.
Pumpkin Spice Latte, niezależnie czy pochodzi ze Stara, Suba czy Twojej kuchni, smakuje jak porządny, mocny kac. A nawet powiedziałabym, że pomieszane trunki dają kolejnego dnia lepszy posmak w ustach.
No chyba, że się nie znam. Albo za mało słodzę.
Podobnie jest z tymi zabudowanymi botkami z odkrytymi palcami. Jaka pora roku może okazać się da nich odpowiednia? Niemożliwe jest uzyskanie temperatury tak niskiej, żeby nosić się w botkach i jednocześnie tak wysokiej, żeby mogły być niekompletne. Te buty są jak pokrowiec na Nokię 3310 – zupełnie nieprzydatne. Ale z jakiegoś powodu bardzo pożądane.
Skąd te wszystkie fancy rzeczy biorą swoją popularność i dlaczego z reguły nie są ani ładne, ani dobre (chociaż akurat dyniowa latte prezentuje się całkiem dobrze wizualnie – może to o to chodzi, nie o jej smak), ani funkcjonalne. Gdyby to jeszcze było tanie. Promowane wszem i wobec UGG albo kalosze w groszki są paskudne, ale przynajmniej użyteczne. Dają poczucie komfortu. Tak samo jak zimowy piernik. Smakuje jak najlepsza randka. Pumpkin Latte smakuje jak trochę za długa impreza. Nie mam pojęcia, kto ustala instagramowe trendy i na jakiej podstawie. Ale są granice poświęcenia. A dyniowa kawa chyba nie jest tego
warta.
No chyba że się mylę?