Multitasking – czy jest w nim coś złego?

Żyjemy w czasach wiecznego pędu. Ciągle potrzebujemy czegoś nowego, ciągle więcej. Łapiemy się coraz większej ilości zadań, realizujemy coraz więcej pasji. Znam takich, którzy pracują w trzech miejscach i jeszcze gospodarują kilka godzin w tygodniu na fitness czy imprezę.

 

Potrzebujemy coraz więcej czasu. A doby nie da się rozciągnąć. Można co najwyżej mniej spać. Ale to nie jest akurat aż takie dobre.
Dlaczego więc w tym świecie wiecznego pośpiechu wielozadaniowość nadal traktowana jest na równi z ignorancją?

Czym jest dla mnie multitasking?

To przede wszystkim oszczędność czasu. I wykorzystywanie dziur w trakcie robienia czegoś innego. Bo jeśli mogę zrobić dwie albo nawet trzy rzeczy jednocześnie, nie tracąc przy tym na efektywności, to dlaczego nie? I nie chodzi mi tu o natłok superwymagających czynności. Nauka hiszpańskiego przy jednoczesnym zaszywaniu dziury w swetrze może się nie sprawdzić. Chyba że to ta część nauki, kiedy ogląda się hiszpańskie filmy bez napisów.
Widzisz? Na wszystko jest sposób! A zaszywanie swetra może śmiało współgrać z oglądaniem filmu, który masz od dawna w planie, ale nie masz czasu. Bo musisz jeszcze zaszyć sweter.

To, co sprawdza się u mnie

…najczęściej wiążę się z łączeniem przyjemnego z pożytecznym. Tak dosłownie. I zazwyczaj z kuchnią. Weźmy gotowanie – wykorzystuję czas, który poświęcam na bezmyślne krojenie warzyw na nadrobienie zaległości na YouTube czy na jakiś serial. Dzięki temu w ciągu godziny mam przygotowany obiad i półtora odcinka mniej do końca. To oszczędność połowy czasu. A kiedy wszystko się gotuje, a mi pozostaje tylko doglądać makaronu od czasu do czasu, idę naładować pralkę albo siadam w kuchni i czytam książkę. Albo przeglądam blogosferę. I nie wpływa to na jakość pokrojonych marchewek, stopień usunięcia plam z ubrań ani na niedokładne śledzenie fabuły. W ogóle, oglądanie czegoś podczas gotowania, pracowania przy laptopie albo sprzątania tak weszło mi w  krew, że teraz praktycznie nie robię tych rzeczy osobno.

Multitasking a ignorowanie

Często spotykam się z takim zarzutem – odłóż ten komputer i skup się na filmie, bo nie będziesz nic wiedzieć. Zostaw te ubrania, możesz je złożyć później. Mogę. Oczywiście. Ale człowiek jest wyposażony w tyle różnych zmysłów, że spokojnie składanie ubrań może połączyć z czymś, co angażuje np. słuch. I to nie oznacza, że ignoruję człowieka, z którym oglądam film czy cokolwiek innego. Bo nadal z nim rozmawiam. I skupiam się na wykonywanej czynności. A przy okazji robię coś, co nie wymaga żadnego wysiłku intelektualnego. Przecież nie skupiam się szalenie nad składaniem ubrań, to czynność wręcz motoryczna.
Czasem też zdarza mi się pisać jednocześnie dwa posty, oglądać dwa filmy czy pisać, oglądać i jeszcze rozmawiać przez telefon. Albo jednocześnie śpiewam to, co słyszę w radiu i czytam coś na zajęcia. Z zachowaniem jakości wykonywanych czynności. Ale do tego to trzeba mieć troszkę Tourette’a.

Czy wielozadaniowość jest wyuczalna?

Obawiam się, że to będzie trudna przeprawa. Jeśli zawsze maksymalnie skupiasz się na czymś i musisz przerwać, żeby z kimś porozmawiać – multitasking będzie w Twoim wykonaniu chaotyczny i zajmie tyle samo czasu, co robienie tych rzeczy osobno. Ale jeśli masz to w genach, ale czujesz presję społeczną, że to coś złego – spokojnie. To nic złego. To umiejętność organizacji czasu. Dlatego Ty prawdopodobnie regularnie chodzisz na fitness a Twój znajomy nie.
I oczywiście, że czasem taki multitaskingowiec skupi się na czymś tak mocno albo odleci myślami tak daleko, że za nic nie pojmie fabuły filmu czy słów swojego rozmówcy. Ale umówmy się – jesteśmy tylko ludźmi. I wszyscy jesteśmy fajni. Robiąc jedną rzecz w jednym momencie, czy cztery.
A Ty co myślisz o multitaskingu? Jest dobry czy jest oznaką ignorancji albo nawet braku szacunku?
* * *

Taka ciekawostka

Pomimo że bardzo trudno mi robić tylko jedną rzecz i zazwyczaj robię ich kilka, moje ciało jest absolutnie pozbawione jakiejkolwiek podzielności uwagi i po dziesięciu latach nauki nadal nie umiem grać na gitarze. Proszę o porady, jak sprawić, żeby dwie dłonie robiły coś innego.