//
Zjazd energetyczny może trafić się w domu, szkole i pracy
Ciotka Dobra Rada

Zjazd energetyczny i jak sobie z nim radzić. Czy to na pewno nic poważniejszego?

Każdego z nas czasem dopada. Niektórych może nawet codziennie. Niby wstajesz z poczuciem przyjemnego wyspania, niby wszystko jest w porządku. Pracujesz sobie w spokoju, słuchając ulubionych podcastów albo radia. Albo siedzisz na uczelni i starasz się sprawiać wrażenie notującego. I nagle pojawia się tak zwany zjazd energetyczny. Czujesz, jak Twoje powieki robią się ołowiane, ciało jakby gumowe i masz wrażenie, że za chwilę zjedziesz ze swojego krzesła prosto na podłogę i zapadniesz w błogi sen.

Podpierasz więc oczy na zapałkach, wsadzasz sobie do japy kolejną kostkę czekolady albo przyjmujesz kolejną dawkę kofeiny z laktozą. Zjazd energetyczny to wyjątkowo upierdliwe uczucie, które najczęściej trzeba po prostu przetrwać. Bo wiesz, ono zawsze mija. Ale można trochę przyspieszyć ten proces, żeby przestać przytulać policzek do blatu biurka i szybciej wrócić do swoich zajęć. To ważne, bo z moich poprzednich wpisów o organizacji czasu wiesz, że im szybciej coś zrobisz, tym szybciej będzie zrobione.

Co robić, kiedy pojawia się okołopołudniowy spadek energii i dlaczego kolejny kubek kawy albo kawałek sernika nie zawsze działa?

Zjazd energetyczny ma zwykle więcej niż jedną przyczynę

Zanim zaczniesz zrzucać winę na nadmiar obowiązków w pracy albo koszmarny plan zajęć, zastanów się, czy Twoje samopoczucie może mieć jakieś drugie dno. To mogą być banalne czynniki, które z łatwością wyeliminujesz, ale i takie, które wymagają interwencji specjalisty i stosownej recepty.

Dlaczego w ogóle doświadczamy spadku energii?

Z biologicznego punktu widzenia za pojawienie się spadku energii najczęściej odpowiada gwałtowny spadek jakiej istotnej składowej naszego organizmu. Najczęściej jest to glukoza, która w procesach metabolicznych zmienia się w glukagon, czyli czystą energię. Jednak nie można jednoznacznie zrzucić winy na cukier i zacząć masowo wrzucać w siebie batoników. Przyczyn takiego stanu jest mnóstwo.

 

Zjazd energetyczny najczęściej jest konsekwencją dwóch rzeczy: pozbawionego jakości / nie dość długiego snu albo jakichś istotnych niedoborów. W zasadzie każdy niedobór zwykle okazuje się istotny. Chyba że to niedobór śledziony. Nie wiem, czy wiesz, ale śledziona jest organem, który jest Ci zupełnie zbędny.

Najczęściej poczucie zmęczenia pojawia się, kiedy w Twoim organizmie brakuje witamin z grupy B, szczególnie B12. Ta niepozorna witamina potrafi zasiać spustoszenie, jeśli akurat zrobi sobie wakacje. Podobnie jest z cynkiem, żelazem i selenem. No i oczywiście z magnezem i potasem. Generalnie każdy niedobór może być przyczyną pogorszonego samopoczucia, dlatego warto zwracać uwagę na to, co wrzucamy do japy i dbać o różnorodność w diecie. Albo odpowiednią suplementację. Czasem po prostu nie da się zeżreć aż tylu korzystnych zdrowotnie rzeczy.

Brak energii a stres

Stres to jeden z najgorszych lokatorów Twojego organizmu. Możesz się żywić pod okiem dietetyka rodziny Kardashian, a i tak wyniki badań będziesz miał gorsze, niż przeciętny geriatryk. Jeśli w Twoim ciele krąży więcej kortyzolu, niż tlenu, nie pomogą Ci nawet zastrzyki witaminowe. Stres to podstępny koleżka. Przez niego w nocy gorzej śpisz (albo nie śpisz wcale), wstajesz zmęczony, funkcjonujesz zmęczony, a w pracy i szkole atakuje Cię tylko białe światło i mnóstwo niepotrzebnie odzywających się ludzi.

Jeśli upewnisz się, że to jedyna albo główna przyczyna Twojego zmęczenia w losowych momentach dnia, musisz postarać się znaleźć odpowiednie dla siebie techniki relaksacyjne. Albo zmienić pracę. Cokolwiek prędzej się sprawdzi.

Antykoncepcja hamuje nie tylko energię plemników

Ale także Twoją. Leki wypełnione po brzegi hormonami nie mogą i nigdy nie będą w stosunku do Twojego organizmu neutralne. Nawet biorąc środki osłonowe, czasem możesz doświadczyć hormonalnej rewolucji. Dlatego zawsze warto konsultować ze swoim lekarzem wszelkie wątpliwości i dolegliwości. W takiej sytuacji ginekolog może zmienić Ci tabsy albo poszukać innego rozwiązania, żebyś nie musiała przysypiać cichcem gdzieś w kąciku open space’u.

 

Zjazdy energetyczne mogą być związane z chorobami

Niestety nie zawsze spadek formy jest tylko wynikiem niewyspania albo stresującej rozmowy z szefem. Jeśli sytuacja powtarza się niemal codziennie albo trwa wyjątkowo długo, to dobry moment, żeby wybrać się do lekarza. Wspomniana już wcześniej witamina B12, a raczej jej brak, może być związana z niedokrwistością. Podobnie jak niedobór żelaza czy ferrytyny (która jest niezbędna w procesie transportu tego pierwiastka po organizmie, jeśli jej nie ma, możesz sobie mieć nawet żelazo milion – i tak prawie nic się nie wchłonie).

Bardzo łatwo jest pomylić zjazdy energetyczne z chronicznym zmęczeniem. To dość upierdliwa dolegliwość, której leczenie opiera się na poznaniu dodatkowych przyczyn, bo sama w sobie nie jest jednostką chorobową, a raczej objawem.

Inną sytuacją, w której możesz na próżno obwiniać o swoje przemęczenie warunki zewnętrzne, jest schorzenie profesjonalnie zwane zapaleniem tarczycy typu Hashimoto. Tarczyca to w ogóle jest bardzo złośliwy gruczoł. Potrafi upośledzić prawidłowe funkcjonowanie prawie całego organizmu i dołożyć swoje 5 groszy do mnóstwa parametrów w badaniach krwi. Zamiast przysypiać na zajęciach albo szkoleniu, zapraszam do lekarza. Tutaj domowe sposoby ciotki BNS się nie sprawdzą.

Hormonalny spadek energii

Uwielbiam hormony. Gdybym nie musiała najpierw być lekarzem, mogłabym być specem od różnego rodzaju wydzielanych przez nasze gruczoły i narządy substancji. Niestety hormony nie przepadają za mną i to właśnie one są główną przyczyną moich zjazdów energetycznych. Oprócz oczywiście złej diety, niewłaściwej ilości i jakości snu i nadmiernego stresu.

No dobra, są gdzieś po boku, niemniej ich prawidłowe funkcjonowanie jest ważne w Twojej codzienności. Przede wszystkim za uczucie zmęczenia w ciągu dnia pomimo 8 ustawowych godzin spędzonych w łóżku, jest moja stara dobra przyjaciółka – tarczyca. Tak naprawdę wcale nie potrzeba żadnego stanu zapalnego, żeby była ona jednym z tych bardziej upierdliwych elementów naszego ciała. Jeśli w tarczycy coś nie gra – albo masz za dużo energii, albo nie masz jej wcale. Żeby dobrze działać, musisz być pośrodku. Nie ma innej opcji.

Oprócz problemów z tarczycą, za nawracające zmęczenie i nagłe spadki energii może odpowiadać Twoja trzustka i jej zdolność albo niezdolność do wyrzucania z siebie kolejnych pokładów insuliny. Wspomniany już wcześniej kortyzol nie tylko sprawia, że więcej się stresujesz, ale może także istotnie wpływać na pracę Twoich nadnerczy, prowadząc ostatecznie do zespołu albo choroby Cushinga. Bo to trochę co innego, nie stosujmy tych nazw zamiennie.

Upewnij się, że spadek energii nie jest objawem jakiegoś schorzenia

Jakie dolegliwości towarzyszą spadkom energii

Kiedy łapie Cię zjazd energetyczny, najczęściej nie chodzi tylko o zmęczenie. Ono jest jedynie prekursorem gorszego samopoczucia. Wraz z ołowianymi powiekami pojawia się ból i zawroty głowy, kłopoty z koncentracją i uczucie “miękkich nóg”. Każda zmiana pozycji z siedzącej na stojącą może skończyć się szumieniem w uszach i mroczkami albo plamami przed oczami. Spokojnie, to jeszcze nie śmierć, ale lepiej nie wstawaj zbyt gwałtownie, jeśli właśnie tak reaguje Twój organizm. Oprócz tego trudno Ci się skupić na pracy, a ekran komputera staje się podejrzanie jasny. Reagujesz na każdy dźwięk i nagle dostrzegasz, jak mnóstwo osób dookoła Ciebie stuka długimi paznokciami o blat stołu albo chrupie popołudniowe cipsiki.

Jeśli czujesz, jak oczy same Ci się zamykają, robisz żenujące literówki w tekście albo wszystko na ekranie komputera zlewa Ci się w jedno, odpuść sobie. Serio. Nie ma sensu robić czegoś na siłę, żeby potem wszystko to poprawiać. Zjazd energetyczny z czasem znika, a Ty wracasz do swojej formy sprzed pół godziny – to najlepszy moment na nadrobienie zaległości.

 

Brak energii na tle psychiczno-emocjonalnym

Czasem zjazd nie wynika ani z niedoboru snu, ani żadnego istotnego mikroskładnika. Czasem problem leży w Twojej głowie albo w ludziach, którzy Cię otaczają i miejscach, w których się znajdujesz. Aby uniknąć spadków energii, przede wszystkim nie bierz na siebie więcej obowiązków, niż możesz unieść. Nadmiar pracy sprawia, że szybko czujesz się psychicznie wypalony, bo ciągle myślisz o tym, co jeszcze Cię czeka. Nie bój się powiedzieć szefostwu, że potrzebujesz reorganizacji Twoich zadań. W najgorszym wypadku powie Ci, że jesteś nie dość korpo i każe iść do domu.

Masz dwie opcje – nauczyć się rozdzielać zadania na cały dzień tak, aby nie czuć tego natłoku albo uciec z tego miejsca i znaleźć pracę, która będzie Ci odpowiadać.

Inną sytuacją, która może być destrukcyjna dla Twojej produktywności, jest obecność tzw. wampirów energetycznych. To te wieczne narzekacze, które całe życie mają za dużo pracy, za mało hajsu, za krótkie przerwy i zbyt wymagającego szefa. Wampir energetyczny nie tylko roznosi wokół siebie gęstą jak krakowskie powietrze aurę, ale także działa na innych, jak Dementor na Harry Pottera. Bo jeśli cały dzień słuchasz o tym, jak to wszystko jest bez sensu, drogie kosmetyki są drogie, buty przemakają, a samochód zawsze bardziej błyszczy na podjeździe sąsiada, zaczynasz się zastanawiać, czy może ten człowiek nie ma jednak racji. W efekcie cała Twoja energia uwalnia się z Twojego ciała i ucieka gdzieś do stratosfery, a Ty masz poczucie, że wyszła z Ciebie na chwilę dusza.

Jeśli masz wokół siebie takie osoby, uciekaj. Albo przestań z nimi rozmawiać. Pisałam już o tym we wpisie, który masz podlinkowany wyżej. Nie ma sensu męczyć się z takimi ludźmi. Oni nie są Ci do niczego potrzebni. Od kiedy odcięłam się trochę od tego typu człowieków, mój samochód błyszczy najbardziej, nawet jeśli wcale go nie mam.

 

Jak pokonać zjazd energetyczny

Na szczęście spadek energii jest najczęściej zjawiskiem chwilowym i mija po kilkunastu minutach. Z reguły. Ale możesz przyspieszyć ten proces na kilka sposobów – bardziej lub mniej skutecznych. Przede wszystkim odpocznij. Nie rób nic na siłę. Jeśli nie masz energi, nie staraj się wykonać swoich zadań, tylko pozwól swojemu organizmowi przejść przez chwilowe zmęczenie z wolną głową.

Ruch, sen, woda

To banalne rozwiązania, ale zwykle działają najlepiej. Na zjazd energetyczny zawsze pomaga spacer. Nawet krótki. Nawet taki do kibla i z powrotem. Ważne, żeby ruszyć troche kości i oszukać mózg, że tak naprawdę robimy coś innego, niż siedzenie na tyłku. Jeśli masz taką możliwość, wyjdź z pracy albo uczelni na 10 minut do sklepu, odetchnij świeżym powietrzem albo zrób sobie krótką przebieżkę dookoła biura i z powrotem. W ten sposób dotlenisz mózg i zapewnisz sobie nowe, naturalne pokłady energii.

Nie zapomnij też wyspać się w nocy. Poznaj swój rytm – bo wiesz, nie każdy potrzebuje 8 godzin. Niektórzy funkcjonują świetnie po 6 i nawet 30 minut dłużej może wywołać migrenę. Nie zapomnij też o piciu wody w ciągu dnia. Świetnie sprawdzą się jakieś cytrusy wrzucone do szklanki – pomarańczki, cytryny, limonki. Co tylko chcesz. Ważne, żeby sprawiało Ci to przyjemność.

Ja nie znoszę smaku czystej wody, ale wiem, że bez niej nie będę w stanie funkcjonować w ciągu dnia.

Jeśli zjazd dopada Cię w domu, bo pracujesz zdalnie albo akurat się uczysz, wstań i zrób sobie 5-minutowy trening albo spróbuj kilku pozycji jogi. Albo po prostu zejdź do Lewiatana pod blok i wróć do domu. W pracy czy szkole nie zawsze masz możliwość wykonać kilku prostych ćwiczeń, ale w domu rządzisz Ty. Dlatego rusz tyłek i pozbąć się spadku energii szybciej, niż zdążysz zauważyć, że nadszedł.

Zimno jest zawsze lepsze niż ciepło

Nie wierzę, że to mówię, bo przecież jestem człowiek-grzejnik. Ale faktem jest, że jeśli dopada mnie zjazd energetyczny i opatulę się moim korposzaliczkiem, jest jeszcze gorzej. Jeśli złapie Cię spadek energii, otwórz okno i przynajmniej podwiń rękawy. Ciepło to sygnał dla mózgu, że czas na spanko. A przecież to właśnie chodzi o coś zupełnie innego – żeby się obudzić.

Co z tą kawą i ciasteczkiem?

Kofeina i cukier faktycznie mają zbawienną moc, jeśli chodzi o nagły spadek sił, ale nie jest to jakoś szczególnie dobre rozwiązanie. Kawa zwykle działa po 20 minutach, więc stosunkowo szybko, jednak często do tego czasu Twój zjazd mija samoistnie. Kofeina krąży w Twoim organizmie około godziny, po tym czasie zwykle się uwalnia, a poziom energii znowu zaczyna niebezpiecznie spadać albo wraza do poziomu zero.

Podobnie jest z cukrem. Jeśli napchasz się słodyczami, dostaniesz potężnego zastrzyku energii, który niestety skończy się zespołem odstawiennym. Zanim wepchniesz w siebie kolejną tabliczkę czekolady, zastanów się, czy to na pewno jest tego warte. Ja zawsze zastanawiam się, czy warto. I zawsze dochodzę do wniosku, że cukier jest warty każdego zjazdu. Pół godziny później żałuję, a następnego dnia wracam do punktu wyjścia. Dlatego bądź mądry. Nie bądź mną.

A co jeśli marzysz o kawie, ale kawa nie marzy o Tobie?

Kawa może być Twoim wrogiem z wielu medycznych przyczyn. I jeśli faktycznie nie możesz jej pić, nie rób sobie tej krzywdy. Nie bądź mną. Jeśli już potrzebujesz chwilowego wyrzutu energii, siegnij po coś słodkiego i zrób sobie mocną herbatę. Ona pobudza dokładnie tak samo, ale na nieco dłużej.

Mam nadzieję, że wyczerpałam temat na tyle, żeby dać Ci kilka złotych rad. Pamiętaj – zjazd energetyczny zazwyczaj mija sam i możesz mu tylko troszkę pomóc, ale jeśli zdarza się często i trwa dłużej, niż kilkanaście minut, warto porozmawiać z lekarzem i zrobić podstawowe badania.